Obchody 100. rocznicy Bitwy pod Dytiatynem

Obchody 100. rocznicy Bitwy pod Dytiatynem

30.09.2020 r.

19 września 2020 r. na Polskim Cmentarzu Wojennym koło Dytiatyna w obwodzie iwanofrankiwskim, którym opiekują się franciszkanie z klasztoru w Bołszowcach, odbyły się uroczystości upamiętniające setną rocznicę bitwy z bolszewikami.

Mszy Świętej w intencji bohaterów przewodniczył arcybiskup Mieczysław Mokrzycki. We wspólnej modlitwie uczestniczyli Polacy i Ukraińcy, przedstawiciele władz obu krajów, polscy dyplomaci z Kijowa i Lwowa oraz miejscowi grekokatolicy, proboszcz i wierni.

Historia świata przepełniona jest znakami czasu kształtującymi historię poszczególnych narodów – powiedział w homilii lwowski metropolita. – Jednym z takich znaków jest miejsce dzisiejszej modlitwy, w którym przed stu laty dokonał się bohaterski czyn polskiego żołnierza, broniącego Ojczyzny przed nawałnicą bolszewicką. Dlatego dzisiaj, w setną rocznicę tego wielkiego, bohaterskiego czynu, nazwanego później „Polskimi Termopilami”, gromadzimy się z modlitwą wdzięczności, polecając Bogu tych wszystkich, którzy spoczywają na tym wojennym cmentarzu.

Hierarcha przytoczył rozkaz bolszewickiego generała Michała Tuchaczewskiego, który tak pisał: „Wzywam do bezlitosnej walki z siłami Orła Białego, do utopienia we krwi zmiażdżonej armii polskiej […]. Na zachodzie ważą się losy wszechświatowej rewolucji. Po trupie Polski wiedzie droga do ogólnego wszechświatowego pożaru”. Natomiast Naczelny Wódz Armii Polskiej, Marszałek Józef Piłsudski, widząc ogromne zagrożenie, pisał w swoim rozkazie: „Chłopcy! Naprzód! Na śmierć czy na życie, na zwycięstwo czy na klęski – idźcie czynem wojennym budzić Polskę do zmartwychwstania”.

Metropolita przypomniał też o ówczesnym głosie biskupów polskich, którzy z Jasnej Góry skierowali do Narodu takie słowa: „Dajcież ojczyźnie, co z woli Bożej dać jej przynależy. Nie słowem samym, lecz czynem stwierdzajcie, że ją miłujecie. Godnymi się stańcie najdroższego daru wolności przez wasze poświęcenie się dla Polski. Poświęcajcie dla niej wszystkie partyjne zawiści, wszelką żądzę panowania jednych nad drugimi, wszelkie jątrzenia i wszelkie jadowite kwasy wżerające się w jej duszę i w jej organizm. We wspólnej jej miłości i we wspólnej jej potrzebie jednoczcie się”.

I w takich oto okolicznościach rodziły się „Polskie Termopile” na polach Dytiatyna – podkreślił arcybiskup Mokrzycki. – Dlatego po stu latach znajduję w tym wydarzeniu wielkie przesłanie dla nas i proszę, nie zlekceważmy historii, nie zlekceważmy Bożej Opatrzności. Na pamięć tych naszych bohaterskich czynów, nie wolno nam zlekceważyć ofiary życia tych, nad których grobami się dzisiaj zatrzymujemy. Dlatego spoglądając w przyszłość, za św. Janem Pawłem II wołam: „Niech nasza droga będzie wspólna, niech nasza modlitwa będzie pokorna, niech nasza miłość będzie potężna, niech nasza nadzieja będzie większa, od wszystkiego, co się tej nadziei może sprzeciwiać”. W tym wszystkim niech nas wspiera Maryja, Matka Pokoju i Pojednania, Matka Szkaplerza Świętego z Bołszowców, prowadząc nas drogą pamięci i wdzięczności. Amen.

Kwiaty pod pomnikiem na Polskim Cmentarzu Wojennym złożyli wicemarszałek Senatu Rzeczypospolitej Polskiej Michał Tomasz Kamiński, konsul generalny RP we Lwowie Eliza Dzwonkiewicz, attaché obrony Ambasady RP w Kijowie komandor por. Maciej Nałęcz, zastępca przewodniczącego Iwanofrankiwskiej Obwodowej Administracji Państwowej Jewhenij Ferbej, rektor Przykarpackiego Uniwersytetu Narodowego im. Wasyla Stefanyka prof. Igor Cependa oraz przedstawiciele organizacji polskich na Ukrainie.

Odczytane zostały listy do uczestników uroczystości, które wystosowali marszałek RP Elżbieta Witek, wicemarszałek Sejmu RP Małgorzata Gosiewska, szef Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych RP Jan Józef Kasprzyk, minister w Kancelarii Premiera RP Jan Dziedziczak oraz wiceminister Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego RP Jarosław Selin. Nie mogli osobiście wziąć udziału w uroczystościach ze względu na trudności i ograniczenia spowodowane pandemią COVID-19.

Konsul Generalny RP we Lwowie Eliza Dzwonkiewicz odczytała list wiecemarszałka Sejmu RP Małgorzaty Gosiewskiej, skierowany do o. Mariana Gołąba,  Prowincjała Krakowskiej Prowincji św. Antoniego i bł. Jakuba Strzemię Zakonu Braci Mniejszych Konwentualnych (Franciszkanów). Z wdzięcznością wspomniała, że uczestniczyła w ubiegłorocznych obchodach 99. rocznicy Bitwy pod Dytiatynem i do dzisiaj jest pod wrażeniem tego wydarzenia, a pobyt w Centrum Pojednania i Pokoju w Bołszowcach i Dytiatynie był dla niej niezwykle cennym doświadczeniem zarówno w wymiarze merytorycznym, jak i społecznym.

Dzięki miłośnikom i opiekunom tego skrawka ojczystej ziemi, bronionego przez polskich żołnierzy do ostatniej kropli krwi przed sowieckim najeźdźcą, dowiedziałam się wiele o historii tego miejsca – napisała Małgorzata Gosiewska. – Zaś gospodarze obchodów i okoliczni mieszkańcy okazali się wspaniałymi, pełnymi pasji i zakochanymi w swoich tradycjach ludźmi. Jestem też pełna uznania i podziwu dla ojców franciszkanów, którzy tak aktywnie i konsekwentnie uczestniczą w organizacji uroczystości rocznicowych na cmentarzu wojennym w Dytiatynie. Dzięki tym wszystkim wymienionym przeze mnie niezwykłym ludziom, obrona Dytiatyna w 1920 roku została ocalona od zapomnienia i przetrwała w naszej pamięci jako symbol do końca spełnionego żołnierskiego obowiązku. Ale musimy też pamiętać, że takich miejsc na tych ziemiach było znacznie więcej. Nie miały one jednak tyle szczęścia co Dytiatyn i dzisiaj nikt już nie wspomina ich nazw, ich historii, ani polskich żołnierzy, którzy ją tworzyli. Zapewne wielebny ojciec zgodzi się ze mną, że ten piękny gest wdzięczności, współczesnych powtarzany co roku na cmentarzu wojennym w Dytiatynie, jest również hołdem dla cichych, anonimowych bohaterów, którzy zrządzeniem losu odeszli chyba na zawsze w niepamięć, a którym tak wiele zawdzięczamy. Jestem przekonana, że tegoroczne uroczystości rocznicowe w Dytiatynie ze względu na piękną jubileuszową rocznicę, będą miały szczególny charakter, podobnie jak nastroje i emocje, które będą im towarzyszyć. Choć nie mogę uczestniczyć w nich osobiście, to zapewniam ojca, że 19 września b.r. sercem i myślami będę wśród zaproszonych gości – napisała wicemarszałek Sejmu Małgorzata Gosiewska.

Słowa wdzięczności skierowano pod adresem Wiesławy Holik, która z powodu pandemii koronawirusa nie mogła przyjechać na uroczystości, podobnie jak wielu innych gości z Polski. Pani Holik dołożyła wszelkich starań, by znaleźć środki na budowę nowego panteonu w Dytiatynie. Również obecny senator Michał Kamiński, wicemarszałek Senatu RP, złożył podziękowanie ojcom franciszkanom za utrzymanie tego miejsca i za utrzymanie tej pamięci historycznej, oraz za to co, robią dla na tej ziemi dla Ukraińców i Polaków, ich wspólnego życia i wspólnej pamięci.

Pamiętajmy bowiem, że nasz wielki rodak, Józef Piłsudski, rozpoczął tę wojnę w 1920 roku, a celem wyprawy kijowskiej było ustanowienie niezależnego państwa Ukraińskiego – powiedział Michał Kamiński. – Dzisiaj to marzenie Józefa Piłsudskiego jest spełnione. Dzisiaj istnieje niezależne państwo ukraińskie. Dzisiaj cel, dla którego ginęli w 1920 roku Polacy i Ukraińcy, został dopełniony. Nie tyko Polska jest wolna. Nie tylko Europa wolna jest od bolszewizmu, ale istnieje silne ukraińskie państwo, które dzisiaj na swoich wschodnich granicach toczyć musi walki z tym samym barbarzyństwem, z którym walczyli bohaterowie sprzed stu lat tutaj, pod Warszawą, pod Zamościem. Wszędzie tam, gdzie Polacy i Ukraińcy, katolicy rzymscy, katolicy greccy, prawosławni, ale także Tatarzy stanęli ramię w ramię przeciwko bolszewickiej nawale i obronili nie tylko Polskę, ale obronili Europę. Tak jak dzisiaj bohaterowie Donbasu bronią nie tylko Ukrainy, bronią całej Europy, bronią całej naszej cywilizacji przed tymi, którzy w swojej pysze są w stanie tak jak wczoraj zadekretować, że Wenus jest rosyjską planetą – zauważył polski senator.

Dzisiaj, wspominając ofiary polskich bohaterów tej bitwy, którą nazywamy „Polskimi Termopilami”, chylimy czoła przed ich ofiarą, chylimy czoła przed tym wysiłkiem, który wydawało by się już po dwudziestu latach został zniweczony – mówił dalej Michał Kamiński. – Dzisiaj, choć minęło sto lat, to Polacy i Ukraińcy nadal mieszkają we wspólnej Europie i muszą, tak jak wtedy nasz wielki rodak Józef Piłsudski, kierować na wschód to słynne wśród Polaków powiedzenie: „Za naszą i waszą wolność!”. Bo nie będzie wolnej Polski bez wolnej Ukrainy. I nikt z nas w Warszawie nie będzie się czuł wolny, dopóki nad naszą częścią Europy wisieć będzie ponura ręka imperializmu, który przyniósł tak wiele krwi i tak wiele zniszczeń Polakom, Ukraińcom, Litwinom, Żydom, ale także samym Rosjanom, którzy przecież również byli ofiarami bolszewizmu. Dzisiaj, na tej uświęconej krwią naszych bohaterów ziemi, która już nigdy nie powinna nikogo dzielić, a już po wieki powinna nas wszystkich łączyć, warto te słowa o błogosławieństwie dla wolnych krajów powtórzyć z tą wiarą i świadomością, że śmierć nie poszła na marne. Pamiętając o historii, z tej historii czerpiąc siły, jesteśmy winni patrzyć w przyszłość i budować wspólną przyszłość Polaków i Ukraińców – dodał senator.

Następnie głos zabrał zastępca przewodniczącego Iwano-Frankiwskiej Obwodowej Administracji Państwowej Jewhenij Ferbej. W swoim przemówieniu stwierdził: – Stoimy w miejscu, w którym sto lat temu rozegrała się bitwa, w której żołnierze ukraińscy i polscy stanęli ramię w ramię przed najazdem wschodniego wroga.  Kosztem własnego życia uratowali oddanych przyjaciół, broniąc ofensywy bolszewickiej w Tarnopolu. Bitwa pod Dytiatynem to nasza wspólna historia, nasz wspólny ból i nasze wspólne bohaterstwo. To jest przykład wywalczania interesów swoich ziem i narodów. Dytiatyn stał się miejscem braterstwa ukraińsko-polskiego i dziś, jak nigdy wcześniej, musimy o tym pamiętać, broniąc wschodnich granic Ukrainy i całej Europy – zaznaczył.

Po zabraniu głosu przez dostojników z Ukrainy i Polski oraz złożeniu kwiatów, o. Andrzej Wanat OFMConv, gwardian klasztoru i kustosz sanktuarium Matki Bożej Królowej Pokoju i Pojednania w Bołszowcach w rozmowie z dziennikarzami powiedział: – Od czasu, kiedy franciszkanie przybyli do Bołszowiec, zaczęli opiekować tym miejscem. Oczywiście nie wyglądało ono w taki sposób jak obecnie. Nie było tego memoriału. Był krzyż. I na początku tu była tylko Msza Święta w intencji poległych żołnierzy, a później zrodziła się inicjatywa zrobienia panteonu. Nie wróciliśmy do pierwotnego wyglądu tego miejsca, gdzie stała kaplica św. Katarzyny, aczkolwiek sam wygląd tego miejsca oddaje cześć poległym za wolność Polski żołnierzom. W Bołszowcach stworzyliśmy Centrum Pokoju i Pojednania, by jednoczyć dwa narody. W tamtym miejscu, w Dytiatynie, walczyli żołnierze polscy i ukraińscy przeciw bolszewikom. I to też nas jednoczy. To była jedna z inicjatyw tego, abyśmy w ten sposób prowadzili naszą działalność tutaj – taką patriotyczną a jednocześnie jednoczącą dwa narody – podkreślił franciszkanin. – Staramy się każdego roku na te uroczystości zaprosić tak władze polskie, dzięki którym właściwie możemy świętować każdą rocznicę, ale również i władze ukraińskie rejonu halickiego, obwodu iwano-frankiwskiego, w którym mieszkamy, w którym pracujemy. Miałem dużo telefonów, że z Polski miało być 5 czy 6 autokarów, jednak z powodu pandemii nie mogli brać udziału w uroczystości. Dzisiaj w Polsce jeszcze żyje rodzina jednego z żołnierzy poległych w tym miejscu. W tamtym roku gościli u nas, a w tym roku napisali tylko pozdrowienia i zaznyczyli, że nie mogą przyjechać z powodu koronawirusa. Na tę uroczystość zaprasza nasz ojciec prowincjał, Marian Gołąb, a my pracujemy w tym miejscu i realizujemy ten projekt w sposób taki namacalny. Co roku też ojciec prowincjał, jeśli może, jest obecny, ale w tym roku wiele spraw sią nałożyło, plus oczywiście pandemia, więc nie mógł przyjechać. Ale swojego przedstawiciela, którym był o. Stanisław Kawa, nasz delegat ze Lwowa – dodał o. Andrzej.

Obecny był również rektor Przykarpackiego Uniwersytetu Narodowego im. Wasyla Stefanyka prof. Igor Cependa dodał. Zapowiedział, że temat stulecia Bitwy pod Dytiatynem zostanie poruszony też podczas XIII Polsko-Ukraińskiego Spotkania – Jaremcze 2020, które odbędzie się w Iwano-Frankiwsku i Przemyślu w dniach 24-25 września w trybie online.

Wielu gości obecnych na uroczystościach było bardzo wzruszonych podniosłością chwili i historią miejsca. – Niestety z powodu kwarantanny nie mogliśmy przyjechać licznie, jak co roku – powiedział Włodzimierz Hułaj, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Kulturalnego im. Adama Mickiewicza w Kołomyi. – Złożyłem kwiaty w imieniu wszystkich Polaków na Pokuciu oraz naszych przyjaciół Ukraińców.

Byłam tu po raz pierwszy bodaj w 2011 roku – wspominała  Danuta Stefanko z Centrum Kultury Polskiej i Dialogu Europejskiego w Iwano-Frankiwsku (dawnym Stanisławowie). – Pamiętam to miejsce, kiedy tutaj stał tylko krzyż pośród pola. Teraz, patrząc na to miejsce moje serce się raduje, dlatego że wspominamy osoby, które zginęły za niepodległość swojej Ojczyzny, ale także – jak dziś było wielokrotnie wspomniano – za niepodległość Ukrainy. Oni są godnie uhonorowani. Co roku przyjeżdżają tutaj osoby starsze i młodzież. Wspólnie się modlą.

Anita Sirkowa przyjechała do Dytiatyna po raz pierwszy. Była bardzo wzruszona wizytą: – Czułam, że muszę tutaj być, bo chciałam podziękować osobom, które oddały swoje życie po to, żebyśmy mogli żyć w spokoju – zaznaczyła. – Bardzo ciekawie było słuchać osób, które opowiadały o tym wydarzeniu z 1920 roku. Każdy człowiek wkładał w opowieść swoje emocje. Wybrzmiały też bardzo ładne polskie piosenki patriotyczne. Warto w tym miejscu dodać, że uroczystość uświetniła swoim śpiewem młodzież z Towarzystwa Pomocy Polakom „Wielkie Serce” w Nowym Rozdole.

To są pieśni mojego dzieciństwa – powiedziała Zofia Semianów (z domu Stecka) ze Stanisławowa. – Mój ojciec bardzo je lubił i ja je wszystkie też śpiewam, te wojenne piosenki. Powinniśmy pamiętać o tych wydarzeniach i przekazywać pamięć o tym, jak tę niepodległość się zdobywało. To jest bardzo ważne, bo to jest patriotyzm. 

Po Bitwie Warszawskiej, Wojsko Polskie dalekie było od pełnego zwycięstwa. Armia Czerwona wciąż nie została doszczętnie rozbita. W połowie września 1920 roku na siły bolszewickie ruszyła kolejna ofensywa znad Dniestru. Jej celem było zamknięcie Armii Czerwonej drogi na Tarnopol. Nocą 15 września jednostki 13. Pułku Piechoty ruszyły w stronę Podhajec. W okolicy Dytiatyna napotkały przeciwnika, który zajmował jedno ze wzgórz. Bolszewicy ostrzelali siły polskie. Atakiem na bagnety 9. kompania piechoty zepchnęła czerwonoarmistów, zajmując wzniesienie. Jednak 16 września około godziny 9 rano bolszewicy w sile 2-3 tysięcy żołnierzy rozpoczęli kontratak. Wzgórza broniło wówczas ok. 600 Polaków. Bitwa trwała 8 godzin. Po wielu atakach Armii Czerwonej i przy kończącej się amunicji oddziały polskie stopniowo dokonały odwrotu, ale opóźniły go na tyle, że powstrzymały bolszewików przed dalszym uderzeniem na XVI Brygadę Piechoty. Poległo 97 polskich żołnierzy, a 86 zostało rannych. Na pamiątkę ich bohaterstwa, na Grobie Nieznanego Żołnierza w Warszawie umieszczono tablicę z napisem “Dytiatyn 16 IX 1920”.

Konstanty Czawaga, członek Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich i Narodowego Związku Dziennikarzy Ukrainy

navigate_before
navigate_next